22.06.2024 – Radio TOK FM – Tylko do końca roku bydgoskie Stowarzyszenie “Dzięki Wam” będzie prowadzić punkt pomocowy dla Polaków i uchodźców z Ukrainy. – Jestem wypalony. Dobija mnie hejt i biurokracja. Czara goryczy po prostu się przelała – mówi tokfm.pl założyciel stowarzyszenia Adam Jaworski. Każdego miesiąca z materialnego wsparcia korzysta tu około 3,5 tysiąca osób.
Stowarzyszenie “Dzięki Wam” powstało pięć lat temu, choć zamysł zrodził się już wcześniej – po niszczycielskiej nawałnicy, która przeszła przez Sośno w 2017 roku. To wtedy Adam Jaworski razem ze znajomymi i współpracownikami ruszył z pomocą mieszkańcom zniszczonych terenów. Wspólnie z uczniami i nauczycielami Zespołu Szkół Budowlanych w Bydgoszczy pomagał odbudować zniszczone domy, zbierał ubrania, meble, sprzęt AGD i żywność.
35 wyremontowanych mieszkań i 7 akcji mikołajkowych
Od pamiętnej nawałnicy minęło siedem lat i przez ten czas wolontariusze wyremontowali jeszcze 34 mieszkania oraz domy osób w potrzebie, o czym pisaliśmy na tokfm.pl TUTAJ >>. Remont 35. lokalu – spalonego mieszkania na Osowej Górze w Bydgoszczy – jeszcze trwa. – Widziałem wiele mieszkań po pożarze, ale tak zniszczonego jeszcze nie – opowiada nam Adam Jaworski. – Elektrycy położyli właśnie nową instalację. Będziemy skuwać tynki, by doprowadzić to mieszkanie do porządku – dodaje.
Gdy po mieście rozeszła się wieść, że stowarzyszenie pomaga potrzebującym, mieszkańcy zaczęli przywozić dary – ubrania, buty, kołdry, zabawki dla dzieci. I tak powstał punkt wydawania rzeczy dla osób ubogich, starszych i samotnych – bez względu na ich narodowość, kolor skóry i wyznanie. Stowarzyszenie organizowało też akcje mikołajkowe. Podczas siedmiu edycji udało się obdarować kilka tysięcy mieszkańców Bydgoszczy.
Po wybuchu wojny w Ukrainie punkt pomocowy przy ulicy Grunwaldzkiej zaczął też regularnie pomagać uchodźcom. Stowarzyszenie otrzymywało na ten cel pieniądze od wojewody i Urzędu Miasta Bydgoszczy, zaś od przedsiębiorców także żywność, chemię i środki higieniczne. Tylko w ubiegłym roku przewinęło się tu ponad 30 tysięcy osób, które otrzymały materialne wsparcie warte łącznie 3 miliony złotych.
“Nie ukrywam, że jestem wypalony”
To jedna strona medalu, ale jest i druga. – Z jednej strony wielką radością jest pomaganie drugiemu człowiekowi, natomiast my tutaj na miejscu spotykamy się też z tą drugą stroną – roszczeniowością, arogancją, pretensjami, nawet agresją wobec wolontariuszy. Kiedyś koleżanka, po zwróceniu uwagi, dostała w twarz paczką makaronu. Żal mi dziewczyn, które muszą tego wysłuchiwać – ubolewa Jaworski. – Na co dzień staraliśmy się o tym nie mówić, ale zbiera się kropla do kropli i czara goryczy się przelała. Przekroczyliśmy tę granicę, za którą już nie damy rady – dodaje ze smutkiem.
14 czerwca podczas corocznego Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Niesienia Pomocy Potrzebującym “Dzięki Wam” podjęta została decyzja o wygaszeniu organizacji. Stowarzyszenie będzie funkcjonowało tylko do grudnia. Do tego czasu będą wydawane dary, a także dokończony zostanie ostatni remont.
Adamowi Jaworskiemu bardzo trudno jest mówić bez emocji o zakończeniu działalności stowarzyszenia, któremu – razem z innymi wolontariuszami – poświęcił całe serce. – Nie ukrywam, że jestem wypalony. Dobija mnie biurokracja. Kropką nad i był wielki hejt, który się na nas wylał za pomoc Ukrainie, zwłaszcza po ostatnim transporcie darów, który zorganizowaliśmy w maju – opowiada. – Pod jednym z artykułów w internecie było tyle nienawistnych komentarzy. Nie spodziewałem się tego i to mnie dobiło – dodaje ze smutkiem.
“Nie wiem, dokąd pójdziemy”
Wolontariusze, którzy od kilku lat pomagają w magazynie przy ulicy Grunwaldzkiej, bardzo się ze sobą zżyli. Jeszcze nie wierzą, że to koniec. – Przyjmuję to ze zrozumieniem, aczkolwiek jest mi bardzo ciężko i jeszcze to do mnie nie dociera – nie ukrywa Sylwia Woźniak, która przyjeżdża do stowarzyszenia kilka razy w tygodniu, także ze swoją kilkuletnią córką. – Ludzie nas pytają, czy to prawda, są zaniepokojeni. Nie wiem, co będziemy robić, jak nie będzie naszego stowarzyszenia. Nie wiem, dokąd pójdziemy – pyta ze łzami w oczach.
Osoby potrzebujące także będą musiały szukać pomocy gdzie indziej. – Mam nadzieję, że wielu tych hejterów poprowadzi działalność charytatywną i sami będą teraz skuteczniej pomagali – ironizuje Jaworski. – A już poważnie mówiąc, to jest Caritas, Czerwony Krzyż, Bazylika, Irek Nitkiewicz ze swoją Jadłodzielnią i fundacją. Jest trochę tych punktów. Zresztą mamy świadomość, że osoby, które do nas przychodzą, bywają też w innych punktach, więc jakoś sobie poradzą – wierzy nasz rozmówca.
